piątek, 3 października 2014

Audycja zawiera...

Przed weekendem (kilkadziesiąt minut przed popełnieniem tego wpisu), wszedłem, proszę ja Was na (nową) Oferię i założywszy swój (nowy) profil, odpowiedziałem na (nową) ofertę która wyglądała na interesującą,...
Napisałem:

piątek, 19 września 2014

Zlecenie - Szybki dramacik na trzy role

                                          „Zlecenie”

                        Szybki dramacik na trzy role


Występują:
                  Producent
                  Reżyser
                  Ja

Konspekt

Akt 1
Scena 1

Ja czyta , nagrywa demo, CZYTA, czyta...


poniedziałek, 21 października 2013

KLUB UCZCIWYCH

      Wstąpiłem do Klubu uczciwych. Miła świadomość, że otrzymałem tam rekomendacje.



                                               http://www.klubuczciwych.pl/karta/lektor

czwartek, 12 września 2013

Początki lektorskie - Maciej Jabłoński

         Zacznijmy od tego, że głosem fascynowałem się od zawsze. Od kiedy wyartykułowałem pierwsze wyrazy. W tej sprawie muszę polegać na opinii rodziców, trudno bowiem o głębszą analizę, gdy ma się kilkanaście miesięcy. Potem działałem już nieco świadomiej. Oczywiście nie będę zanudzać opowieściami o wygrywanych konkursach recytatorskich w szkole etc. O tym pisze każdy. Ale faktycznie – ja uwielbiałem krztusić zdania na głos. I śpiewać. Wprawdzie nie śpiewania dotyczy temat, ale poruszę dalej i tę sprawę, bo ona się z moim lektorowaniem wiąże.
Mogę się uważać za szczęściarza. Mimo pewnych ortodontycznych wad, moja dykcja rozwinęła się prawie bez zarzutu. To duży atut, bo nie każdemu starcza motywacji, by eliminować błędne nawyki. Z doświadczenia dodam jednak, że praca nad dykcją (jeśli tylko nie ogranicza nas biologia) bywa łatwiejsza i przynosi szybsze efekty niż praca nad barwą. Poprawianie dykcji to czysta mechanika. Wykonywanie ćwiczeń w odpowiedni sposób, systematyczność, trzymanie się w ryzach, a potem – nowy nawyk.  Tymczasem barwa głosu – to my sami; nasza anatomia, nasz charakter, nasze emocje, wrażliwość….. Niełatwo zmienić siebie. Filozofuję, prawda? Ale uwierzcie mi, że mam prawo tak pisać, bo sam pracuję nad swoim głosem od wielu lat. Od jakiegoś czasu także szkolę między innymi tych, którzy chcą głosu używać zawodowo. I oni też już zrozumieli na czym polega trudność. Może jeszcze coś na ten temat popełnię. Teraz – do głównego wątku.  
Studiowałem w Akademii Muzycznej w Warszawie, a po magisterium była telewizja. Potem druga, trzecia, czwarta. I znowu miałem szczęście.  Szkoliłem się u  najlepszych logopedów i fachowców od interpretacji tekstu: śp. Stanisława Młynarczyka (guru wszystkich logopedów). Joanny Luboń, Katarzyny Szczepańskiej i Marii Bończyk – z którą pracuję do dziś. Telewizje dały szanse czytania większych i zupełnie innych form niż tylko materiały informacyjne (np. filmy dokumentalne, autopromocje). Ale nie wydeptały takiej „rasowej” lektorskiej ścieżki. Wciąż byłem traktowany jako prezenter, który ma fajny głos i coś tam czyta na boku, no ale lektor….. to jest, panie, lektor. Nie chcę wylewać żółci,  jednak z racji wieku, podzielę się kolejną, maleńką refleksją. To jeden z tych zawodów, gdzie nie zawsze decydują umiejętności. Liczy się przebieg lat na rynku i etykietka.  Zawód „lektor”…. Kimże on właściwie jest? Czy jest Państwowa Wyższa Szkoła Lektorów? Nie ma.  Po co więc to piszę? Bo wprawdzie bardzo trudno przeniknąć do tego kręgu, ale też każdy ma szansę. Jak zacząć?
         Załóżmy, że mamy świetny głos (w naszym przekonaniu), ale żadnej „podpórki”. Jesteśmy jak biała kartka. Dobrze byłoby wydać kilka złotych i umówić się ze specjalistą – logopedą, który szkoli dziennikarzy radiowych oraz telewizyjnych. Nie chodzi tu wyłącznie o wady wymowy lub potwierdzenie ich braku. Melodia, tempo, praca oddechem, interpretacja – to wszystko ma ogromne znaczenie. Dobrze byłoby także popraktykować w jakiejś rozgłośni radiowej. Doprowadzić do sytuacji, gdy ktoś w końcu wpuści nas na antenę. Tzw. DJ – to zawód, który może otworzyć drzwi do wielu lektorskich studiów nagraniowych. Szerzej, niż np. dziennikarz telewizyjny. Jeśli nawet nie uda nam się dobić do tego poziomu, to możemy poprosić realizatora dźwięku, by po godzinach nagrał nas na próbę. Przygotujmy demo i je przeczytajmy (np. Nazywam się Jan Maria Rochowicz, pracuję w radiu XXX.fm. Polecam swój głos) oraz kilka fragmentów np. serwisu informacyjnego, prozy etc. To bardzo ważne, bo realizator nagra nas profesjonalnie i ustawi charakterystykę mikrofonu, która sprawi, że nasz głos będzie atrakcyjniejszy.
         No i potem rozpoczyna się walka. Wierzcie lub nie – sam tak zaczynałem, choć, jak pisałem, miałem już jakieś doświadczenie przed mikrofonem i kilka plików audio w laptopie. Nie były to jednak reklamy – i w tym sęk.
Kiedyś myślałem, że nie będę czytać reklam. Że się nie nadaję, że to tylko dla Orłów, że ewentualnie dopiero, gdy osiągnę szczyt. Faktycznie, najlepsze reklamy telewizyjne nagrywają najwięksi (np. Knapik, Ferenc, Brzostyński). Ale od tego też się zaczyna. Reklam (inaczej spotów) w całej Polsce tworzy się mnóstwo. To najszybsze i najprostsze źródło utrzymania dziesiątek baz głosowych.
Robimy więc research i szukamy takich baz, w których nie ma słynnych głosów i które działają raczej lokalnie. Dzwonimy, piszemy i proponujemy własne usługi. Koloryzujemy, uprawiamy fachową autopromocję. Potworne to co piszę, ale prawdziwe. W końcu gdzieś trafiamy i czekamy zagryzając wargi na pierwsze zlecenie. Jest. Po nagraniu prosimy o gotowy spot, w  celu….. prywatnym. Mamy ! Jest już pierwszy plik do CV. Po uzbieraniu kilku, możemy znowu sięgnąć do listy researcherskiej i ośmielić się zaproponować usługi ciut większym, wysyłając nasze osiągnięcia audio. Tak zaczynało wielu z nas, chyba, że mieli szczęście znać kogoś, lub kogoś kto zna kogoś.
Napisałem wyżej „po nagraniu”. No właśnie, to osobny wątek. Dziś lektorzy spoza ekstraklasy (i znowu Ferenc, Knapik oraz im podobni) muszą dysponować własną kabiną nagraniową i nagrywać na własną rękę. Brzmi groźnie i zniechęcająco (potwornie drogi sprzęt, jak się do tego zabrać etc.), ale nie taki diabeł straszny. Postęp technologiczny na szczęście wiele ułatwił – i finansowo i logistycznie. Zdziwicie się, ale lektorzy (przepraszam koledzy, że może trochę za bardzo zdradzam tajemnice naszego zawodu) nie inwestują dziesiątek tysięcy w budowę własnego studia. To podobnie jak z działającymi na wolnym rynku operatorami filmowymi. Można znaleźć świetnie spisujący się sprzęt za rozsądne pieniądze. Tylko trzeba czytać, czytać, czytać i konsultować się z tymi, co mają doświadczenie.
Napisałbym o tym szerzej, ale wierzę, że ktoś za mnie to zrobi. Ja natomiast idę czytać i śpiewać. Wspomniałem o tym ostatnim. Nauka śpiewu też bywa w zawodzie lektora przydatna. Nie jest konieczna, ale to wspaniała higiena i gimnastyka strun głosowych.
Chcecie sprawdzić efekty? No, to posłuchajcie. I trzymam kciuki za wszystkich początkujących.


                                                        Maciej Jabłoński      

wtorek, 10 września 2013

"A"

W nawiązaniu do obietnicy złożonej na moim lektorskim profilu na FB, rozpoczynam serię postów dotyczącą lektorskich początków i związanych z tym tematem pytań i wątpliwości.
Poniżej wstęp do tych rozważań.

Zanim podejmiesz decyzję...

niedziela, 18 sierpnia 2013

piątek, 16 sierpnia 2013

Dar wyobraźni - czyli nie ma, jak marketing...



    Znalazłem w sieci fajną stronę studia współpracującego z czołowymi stacjami w kraju i posiadającym swoją bazę lektorów. Strona, jak powiadam fajna, z przepychem, mieniącymi się znanymi logami więc miła dla oka. Nic tylko sięgnąć po słuchawkę i dzwonić.
Jak pomyślałem, tak zrobiłem.
Dzwonię Ci ja na komórkę. Pierwsza próba nieudana. Bez paniki. Tak bywa. Widocznie coś się dzieje. Jak skończą to, co robią teraz, to z pewnością oddzwonią. Mija trzydzieści minut. Cisza. Odczekuję kolejną godzinkę i robię drugie podejście. Bez odbioru. Oczami wyobraźni widzę tę firmę. Widzę ją od środka. Sztab ludzi biegających jak w ukropie, załatwiających jakieś pilne sprawy i niesłyszących buczenia wyciszonego dla dobra sprawy telefonu, więc siłą rzeczy nie mogących teraz odebrać mojego połączenia.
Z pewnością dzieje się tam, oj dzieje. Trafiłem widocznie na moment, gdy spływają tam teraz niezwykle intratne zlecenia, wszyscy biegają, aby wywiązać się ze mega wypaśnych kontraktów, które muszą być jak zwykle załatwione na cito, a ja, szaraczek chcący się tylko zapisać się do ich bazy, a właściwie jeno zapytać, czy byliby łaskawi..., ośmielający się przerywać im te cudowne, ale pełne napięcia chwile, w których realizują swoje niesamowite pomysły, pasje i idee, kiedy wymyślają scenariusze, komponują niezwykle chwytliwe jingle, rozmawiają ze zleceniodawcami, którzy właśnie rozwijają wodze fantazji, „jak to ma wyglądać”, a obok technicy instalują nowy sprzęt, ogarniają studio... Nie, to niemożliwe, aby w takiej chwili móc odebrać jakiś telefon. Jakiż to byłby szok i niesmak, gdyby właśnie teraz, Dżoncio Jakiśtam, przerwał to wszystko i jakby był nie z tej planety, ucinając ten inspirujący rytm, nawinął do słuchawki, że „chce nawiązać współpracę lektorską” i pyta „czy może przesłać plik demo, bo chce do ich bazy...” SZOK !!!
Ale życie jest życiem. Trzeba walczyć, aby przetrwać! Dżoncio Wspaniały, nie da za wygraną.
Po kolejnej godzinie, kiedy emocje sięgnęły zenitu, Dżoncio wymyślił chytrą strategię. Ha! Podstępna to gra, ale liczy się efekt!
Zadzwonię na telefon stacjonarny ! Też jest na stronie.
Papieros, chwila wahania. Dzwonię.
Pierwszy sygnał. Cisza.
Drugi... Cisza
Trzeci...
-Halo! - Starszy, chrypiący, zadyszany i nieco opryskliwy kobiecy głos odezwał się gwałtownie po drugiej stronie połączenia.
Po mikrosekundzie szoku, lekko zestresowany,wyartykułowałem przygotowaną formułkę:
-Dzień dobry. Czy dodzwoniłem się do firmy X?
-Jak ??!
-Czy to firma X?- Z lekkim powątpiewaniem powtórzyłem pytanie.
-Aaa, tak... Zaraz ich zawołam... Jędrek!!! -wrzasnęła do kogoś, kto chyba był 3 kilometry dalej- Jędreeeek!!!!- Oni wczoraj grali wesele - łagodniej już rzuciła w słuchawkę - ale niech pan poczeka. Olga!!!!!!

Dyskretnie, aby nie przeszkadzać, nacisnąłem klawisz rozłączenia...

niedziela, 15 lipca 2012

Praca nad audiobookiem

Znalazłem w swoich archiwach fragment  nagrania, podczas którego pracowałem nad audiobookiem.Warunki spartańskie, ale miło je wspominam.

                                                                     

wtorek, 27 marca 2012

Pamięć cz.3 - Mały znaczek ©

Obiecałem kolejne artykuły dotyczące szybkiego zapamiętywania i wreszcie spełniam tę obietnicę.
Jednak chcąc być fair wobec autora/ów i siebie, odniosę Ciebie bezpośrednio na stronę twórcy, gdzie bezpośrednio poznasz kolejne techniki z tej dziedziny.Artykuł jest "oflagowany" małym znaczkiem © i z tego względu tylko takim zabiegiem mogę go promować.
Zapraszam na  tę stronę i   ponownie do mnie za jakiś czas.

środa, 21 grudnia 2011

Temat zastępczy

Od pewnego czasu( wcześniejsze posty wyjaśniają od kiedy), prowadzę zupełnie nowy rodzaj życia zawodowego. Intensywność siedzenia przy mikrofonie przerosła moje najśmielsze oczekiwania i  chyba przez to ten blog z mojej strony jest ostatnio lekko zaniedbywany. Kiedy jednak kiedyś powiedziało się  „a”, trzeba również powiedzieć  i „b”. Aby więc  pogodzić swoje sprawy z  życiem publicznym (jeżeli tak to można ująć), postanowiłem przytaczać tu  również  cudze  artykuły, powiązane z kulturą języka. Dziś właśnie padło taki „temat zastępczy”…



Fragment autentycznego wykładu prof. Miodka na wydziale Polonistyki Uniwersytetu Wrocławskiego:

... kiedy się człowiek potknie albo skaleczy, woła: „O kurwa!” To lapidarne słowo wyraża jakże wiele uczuć, począwszy od zdenerwowania, rozczarowania poprzez zdziwienie, fascynację, a na radości i satysfakcji kończąc. Przeciętny Polak w rozmowie z przyjacielem opowiada np.: „Idę sobie kurwa stary przez ulicę, patrzę kurwa ,a tam taka dupa, że o kuuurwa.”
"Kurwa" może również występować w charakterze interpunktora, czyli zwykłego przecinka, np.: „Przychodzę kurwa do niego, patrzę kurwa, a tam jego żona, no to się wkurwiłem, no nie?”
Czasem "kurwa" zastępuje tytuł naukowy lub służbowy, gdy nie wiemy jak się zwrócić do jakiejś osoby płci żeńskiej ("chodź tu kurwo jedna").
 Używamy "kurwy" do charakteryzowania osób („brzydka, kurwa, nie jest”, „o kurwa, takiej kurwie na pewno nie pożyczę”), czy jako przerwy na zastanowienie („czy ja, kurwa, lubię poziomki?”).
Wyobraźmy sobie jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka bez prostej "kurwy". Idziemy sobie przez ulicę, potykamy się nagle i mówimy do siebie: „bardzo irytują mnie nierówności chodnika, które znienacka narażają mnie na bolesny upadek, co równocześnie nasuwa mi złe myśli o władzach gminy”. Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze treści i emocje wyraża proste „o kurwa!”, które całkowicie wyczerpuje sprawę. 

Gdyby Polakom zakazać „kurwy", niektórzy z nich przestaliby w ogóle mówić, gdyż nie umieliby wyrazić inaczej swoich uczuć. Cała Polska zaczęłaby porozumiewać się na migi i gesty. Doprowadziłoby to do nerwic, nieporozumień, niepewności i niepotrzebnych naprężeń w Narodzie Polskim. A wszystko przez jedną mała „kurwę”.
 Spójrzmy jednak na rodowód tego słowa - „kurwa” wywodzi się z łaciny od „curva”, czyli „krzywa”. Pierwotnie w języku polskim „kurwa” oznaczała kobietę lekkich obyczajów, czyli po prostu dziwkę. Dziwkę „kurwę” stosujemy również i w tym kontekście, ale mnogość innych znaczeń przykrywa całkowicie to jedno. Można z powodzeniem stwierdzić, że „kurwa” jest najczęściej używanym prze Polaków słowem. Dziwi jednak jedno - dlaczego słowo to nie jest używane publicznie (nie licząc filmów typu „Psy”, gdzie aktorzy prześcigają się w rzucaniu "kurwami”), praktycznie nie słyszymy, aby politycy czy dziennikarze wplatali w swe zdania zgrabne „kurwy”.
Pomyślmy o ile piękniej wyglądałaby np. prognoza pogody wygłoszona w następujący sposób: „Na zachodzie zachmurzenie będzie kurwa umiarkowane, wiatr raczej kurwa silny, temperatura maksymalnie kurwa niska, a więc zimno kurwa będzie... bo ogólnie to kurwa jesień idzie...

poniedziałek, 14 listopada 2011

JZDT 2 czyli GDZIE JEST TEN NIEMIEC…

Ponieważ wciąż widzę nienasycenie tematem „ Jak zapamiętać długi tekst”, postanowiłem kontynuować  ten temat, przytaczając jeszcze kilka przemyśleń i pomysłów odpowiadających na pytanie „ JAK”. Jednak tym razem poszedłem  „na łatwiznę” i „żywcem”  przytaczam  gotowe artykuły, ponieważ pomyślałem, że przerabianie zwartych koncepcji  byłoby nietaktem i mogłoby zubożyć  warstwę merytoryczną. No dobrze…, przyznam się, że z rzadka wzbogacałem niektóre wątki,  swoimi  zapamiętanymi  przykładami, ale  jest tego dosłownie  sztuk kilka.
 Linki do bezpośrednich stron,  znajdują się na końcu każdego opracowania. Dzisiaj część pierwsza. Mam nadzieję, że chłonnym wiedzy z tego zakresu, zebranie pod jednych „dachem” pełnych informacji   okaże się pomocne, a wybrane techniki  uda się im  z sukcesem  wdrożyć  do swoich poczynań.
 Pozdrawiając czytelników i życząc miłej lektury  uprzejmie zawiadamiam, że oczywiście cdn.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Techniki i strategie uczenia się to świadome działania służące uczeniu się. Jest ich bardzo wiele. Różnią się one czasem od siebie bardzo istotnie. Mają wszakże jedną cechę wspólną – ich zadaniem jest pomoc, zwiększenie efektywności i tempa nauki. Każdy uczeń sam dobiera sobie metody, które są według niego najlepsze. Można dokonać podziału technik i strategii, opisać je, poznać. Sama jednak znajomość metod uczenia się nie musi wpływać na zwiększenie naszych ,,mocy umysłowych”. Jeśli dowiemy się, że tabliczka mnożenia może nam pomóc w liczeniu, to nic jeszcze stąd dla nas nie wynika. Dopiero kiedy jej się nauczymy, możemy ją wykorzystać praktycznie np. do działań sposobem pisemnym - przez co znacznie poprawimy swoją sprawność matematyczną. Techniki i strategie można podzielić na wiele grup:
·         techniki i strategie konwencjonalne i niekonwencjonalne (np. techniki mnemoniczne, uczenie się pod hipnozą, tzw. szybkie uczenie się),
·         słowne (werbalne) - nazywanie obrazów, powtarzanie, odszukiwanie sensu, streszczanie tekstu,
·         bezsłowne (niewerbalne) - podkreślenie istotnych informacji, wykreślanie schematów, wyobrażanie sobie
·         krótkoterminowe - ,,zakuć, zdać, zapomnieć”,
·         długoterminowe - wymagają czasu i energii (chcemy zapamiętać pewne informacje na dłużej),
·         strategie magiczne - np. maskotka,
·         strategie jasnowidza - uczymy się wyłącznie wówczas gdy sądzimy, że nas zapytają
   Po krótkim przeglądzie metod i strategii łatwo się domyśleć, że niektóre z nich nie są warte uwagi i poważnego traktowania. Ograniczony charakter niniejszego opracowania nie pozwala na przedstawienie wszystkich godnych uwagi technik, metod i strategii uczenia się. Przedstawione zostaną tylko niektóre wybrane sposoby uczenia się, by zainspirować uczniów do samodzielnych poszukiwań najbardziej wartościowych technik.



Techniki mnemoniczne

    Wykłada się je na kursach doskonalenia pamięci (np. IBM, NASA, AT&T) Za twórcę podstawowego systemu mnemonicznego tzw. systemu umieszczania ,,loci” uważa się greckiego poetę Symonidesa (500 rok przed Chrystusem). Jak głosi legenda  Symonides bawił na uczcie u Skopasa. W czasie biesiady musiał wyjść. W tym czasie zawalił się dach zabijając i masakrując wszystkich biesiadujących. Nawet najbliżsi krewni nie mogli rozpoznać ciał ofiar. Symonides rozpoznał wszystkie zwłoki ponieważ miał w pamięci obraz – gdzie siedział każdy z gości. Po tym zdarzeniu Symonides rozwinął swój system umieszczania (lokacji).

Założenia:
·         techniki te opierają się na wyobraźni i skojarzeniach (ułatwiają zapamiętywanie i usprawniają proces pamięci),
·         polegają na tworzeniu umysłowych obrazów przedmiotów i idei (zapamiętuje to prawa strona naszego mózgu,,myśląca obrazami”),
·         efektywność tych metod jest siedmiokrotnie większa, niż metod pamięciowych tradycyjnych,
·         umożliwiają przede wszystkim zwiększenie tempa kodowania,
·         metody te są uniwersalne – można je wykorzystywać do zapamiętywania rozmaitych informacji (zapamiętywanie dat, przemówień)
Przykłady:

1. Akronimy
Akronim – słowo utworzone z pierwszych liter wchodzących w skład całej grupy. Zapamiętanie akronimu jest łatwiejsze, niż całej grupy wyrazów (PKO - Powszechna Kasa Oszczędności, PWN – Państwowe Wydawnictwo Naukowe). Odmianą akronimów są tzw. twórcze zdania. Aby zapamiętać kolejność planet Układu Słonecznego, licząc od najbliżej położonej od Słońca, można przyswoić sobie takie zdanie:
Moja
-->
Merkury
Wiecznie
-->
Wenus
Zapracowana
-->
Ziemia
Mama
-->
Mars
Jutro
-->
Jowisz
Sama
-->
Saturn
Usmaży
-->
Uran
Nam
-->
Neptun
Placki
-->
Pluton

2. Rymonimy

Zapamiętanie krótkiej rymowanki, aby zapamiętać ważne informacje.
·         uje się nie kreskuje – dla zapamiętania zasady ortograficznej,
·          Chemiku młody, lej kwas do wody. Nigdy odwrotnie– dla zapamiętania zasady postępowania, 
·         pola trójkąta nie licz na oko, mnóż pół podstawy przez jego wysokość – dla zapamiętania wzoru na pole trójkąta (1/2*a* h)
·         Gdy rzepka urośnie, to trzeba ją zjeść, bo 7 x 8 jest 56 - dla zapamiętania działania z tabliczki mnożenia
·         jeden, cztery, dziewięć, dwa, Kolumb swe rzemiosło zna – dla zapamiętania daty 1492 (odkrycie Ameryki)

·         Łódka płynie, księżyc świeci,
trójgraniasty groszek leci.
W każdym kącie i kąciku,
wisi główka na haczyku” –
uczą się tego wierszyka powszechnie studenci pierwszego roku medycyny, by ułatwić sobie zapamiętanie kości śródręcza - kości łódeczkowatej, półksiężycowej, trójgraniastej, groszkowatej, czworobocznej większej, czworobocznej mniejszej, główkowatej, haczykowatej.



3. System umieszczania LOCATION
   LOCI - z greckiego oznacza miejsce. Twórcą tego systemu, jak już wspomniano, był Symonides. Technika ta była niezwykle popularna w starożytnej Grecji i Rzymie, szczególne wśród studentów retoryki (musieli oni się uczyć niezwykle długich przemówień). Wielu greckich, czy rzymskich mówców w celu zapamiętania przemówień posługiwało się miejscami publicznymi, inni używali do tego swoich domów. Wygłaszając mowę kojarzono znaczące wyrazy, idee czy myśli z poszczególnymi pomieszczeniami, czy przedmiotami w tych pomieszczeniach. Dla przykładu myśl rozpoczynająca mowę mogła być skojarzona z drzwiami wejściowymi, następna z marmurowym stolikiem w holu, kolejna z figurką stojącą za stolikiem itd.
   Chcąc używać tej metody należy najpierw zapamiętać 20 przedmiotów z własnego domu lub 20 charakterystycznych miejsc np. na trasie ze szkoły do domu. Następnie należy bardzo dobrze się ich nauczyć tak, by bez zastanawiania można je było podawać od pierwszego do ostatniego i od 20 do 1 czyli w odwrotnej kolejności. Nie należy wybierać dwóch takich samych przedmiotów np. jeśli wybraliście stół w kuchni, to nie należy wybierać stołu z pokoju itp. Należy wybrać duże przedmioty. Jeśli to są przedmioty w twoim domu, dobrze byłoby aby najpierw zapamiętać kolejność pomieszczeń, a następnie w każdym pomieszczeniu po kilka przedmiotów. Trzeba być konsekwentnym w zachowaniu kierunku poruszania się w wyobraźni od przedmiotu do przedmiotu (np. najpierw w przedpokoju zgodnie ze wskazówkami zegara, następnie w kuchni zgodnie ze wskazówkami zegara itd.). Następnie należy ,,przebyć w pamięci” naszą trasę wizualizując (ujrzeć w pamięci) każdy przedmiot – przynajmniej kilka razy. Dopiero teraz miejsc tych  przedmiotów możemy użyć jako ,,pamięciowych haków” do zaczepiania informacji. Robimy to ,,zaczepiając” w pamięci daną informację na ,,pamięciowym haku”.

Techniki tradycyjne
1. Metoda Buzana.
Technika ta jest popularna wśród studentów Europy Zachodniej. Składa się z następujących elementów:
·         Wyznaczenie czasu. Pracujemy lepiej mając do wykonania pracę w konkretnym czasie.
·         Ilość materiału. W ten sposób przyczyniamy się do wyraźnego nakreślenia ram tego, co mamy wykonać. Poprzez zastosowanie się do bieżącego  i poprzedniego  punktu zmniejszamy niejako strach przed książkami, gdyż dokładnie określamy rodzaj oraz ilość pracy do wykonania.
·         Ustalenie podłoża informacyjnego (najwyżej kilka minut). Należy dokonać w myśli szybkiego przeglądu tego, co już wiemy na ten temat. Zapisujemy na kartce kluczowe myśli, hasła, pojęcia. Przypomnienie sobie posiadanych już wiadomości na konkretny temat powoduje, że umysł nasz nastawia się na odbiór informacji, jakie spodziewamy się spotkać -,,wchodzimy na odpowiednie fale”.
·         Pytania  (kilka minut). Definiujemy cel przedsięwzięcia (czego chcemy się dowiedzieć np. przez sformułowanie kilku pytań do danego tekstu).
·         Ogólne rozeznanie - obejmuje zapoznanie się z:
o    tekstem na tylnej okładce,
o    spisem treści,
o    tytułem,
o    podtytułami,
o    nazwami rozdziałów,
o    streszczeniami,
o    podsumowaniami na końcach poszczególnych rozdziałów,
o    diagramami,tabelami
·         Lektura pobieżna Mając rozeznanie przechodzimy do lektury pobieżnej. Przekartkowujemy całą książkę, koncentrując się na pierwszych i ostatnich akapitach (są tam zawarte najczęściej najważniejsze informacje). Etap ten rozwija, zdaniem Buzana, umiejętności dokonywania wyboru tego, co jest naprawdę ważne.
·         Lektura uważna. Polega na dokładnym czytaniu całego tekstu. Czasem nie jest to już potrzebne.
·         Powtórka. Umożliwia utrwalenie i integrację ogólnych tematów i treści z istotnymi szczegółami 

2. Metoda SQRRR (metoda używana przez studentów w USA).
Ogólna orientacja. 
·         Sformułowanie pytań (jakich informacji szukamy, czego chcemy się dowiedzieć itp.)
·         Przeczytanie.
·         Zrelacjonowanie (opowiedzenie, odtworzenie).
·         Kontrolne przejrzenie zawartości.

3. Metoda zapamiętywania.
·         Przeczytać całość.
·         Przeczytać całość podkreślając najważniejsze treści.
·         Podzielić tekst na kilka sensownych całości (o ile jest długi).
·         Powtarzać każdą część osobno, aż do zapamiętania. Powtarzać należy zawsze od końca poprzedniej!
·         Po dniu przerwy powtarzamy raz jeszcze całość.

4. Metoda zapamiętywania dosłownego (na pamięć).
Zaczynamy trzy dni wcześniej - po 2, 3 dniach pamiętamy najlepiej. Staramy się wzbudzić zainteresowanie tym, czego mamy się nauczyć. Czynności:
·         Przeczytać dwa razy po cichu.
·         Po krótkiej przerwie – przeczytaj dwa razy głośno. Jeśli jest to wiersz – w odpowiednim rytmie. Jeżeli jest to długi tekst, należy go podzielić na kilka części i robić tak jak w poprzedniej metodzie.
·         Po godzinie przerwy powtarzać głośno z zaglądaniem do tekstu.
·         Po godzinie przerwy bez ( z ) zaglądania do tekstu.

5. Mało czasu – wyjście awaryjne.
·         Przeczytać całość (nastawiając się od razu na zapamiętanie).
·         Słowa, pojęcia, kwestie niezrozumiałe – wyjaśniamy po przeczytaniu.
·         Przerwa (kilka minut).
·         Nie zaglądając do tekstu powtórzyć krótko z pamięci przeczytaną wcześniej treść.
·         Przeczytać drugi raz – podkreślając najważniejsze zagadnienia.
·         Napisać krótką notatkę – daty, nazwiska, definicje – piszemy innym kolorem.
·         Przerwa - kilka minut.
·         Głośno powtarzamy całość swoimi słowami.
·         Zajrzeć do notatki – powtórzyć jeszcze raz, zwrócić uwagę na to, co wcześniej zapomnieliśmy.
·         Następne powtórzenie dopiero po kilku godzinach – bez zaglądania.
·         Ostatnie powtórzenie – następnego dnia rano.


6. Notatki w procesie uczenia się.
Notatki bardzo ułatwiają naukę i pomagają w powtarzaniu materiału powodując lepsze zapamiętywanie.
·         Przed sporządzeniem notatek z tekstu należy go najpierw uważnie przeczytać.
·         Dokonać należy wyboru informacji ze względu na ich ważność (selekcja), następstwa logiczne, główne myśli, wynikanie, zależności przyczynowo – skutkowe, powiązania między zjawiskami.
·         Notatkom należy nadać skondensowaną treść (zmiany językowe – równoważniki zdań, zamiast zdań rozwiniętych np. ,,Procesy wewnętrzne i zewnętrzne oraz ich niewątpliwy wpływ na kształtowanie powierzchni Ziemi” zanotujmy ,,kształtowanie powierzchni Ziemi”.
·         Należy stosować skrótowy język, grafikę, barwę.
·         Nadawać prostą formę -,,oszczędność w słowach” .
·         Notatka jest mapą tekstu,  który mamy zapamiętać.

Na podstawie opracowania Romana Michalskiego - doradcy zawodowego

TREŚĆ ORYGINALNEGO ARTYKUŁU ZNAJDUJE SIĘ TUTAJ



Ps.  Kilka słów odnośnie tytułu postu. Akronim oznacza oczywiście  zdanie „Jak zapamiętać długi tekst”. Druga część tematu,  to wariacja  dowcipu w którym pada tekst” jak się nazywa ten Niemiec, który mi wszystko chowa?......aaa,  Alzheimer .
Dopisek27 marca 2012r.
Część trzecia, czyli kolejny artykuł z tej serii zanajduje się TUTAJ