wtorek, 14 grudnia 2010

Eagle eye

Jeszcze przed rozpoczęciem nauki na PWST, byłem słuchaczem „Studio Wokalno-Aktorskiego. Miałem na roku dwóch kolegów z którymi bardzo niechętnie podejmowałem  wspólną pracę. Wyjątkowo ciężko mi się z nimi pracowało, szczególnie na zajęciach scen aktorskich. Zawsze, ilekroć dochodziło na tych zajęciach do prób sytuacyjnych,
miałem wrażenie, że ci skubańcy, gdzieś za moimi plecami mają ukryty tekst swojej roli. Takie wnioski wyciągałem z ich zachowania i postawy, bowiem, ilekroć sytuacja sceniczna wymagała od nas  bezpośredniego kontaktu wzrokowego, ich wzrok mijał moją twarz, ba, nawet całą głowę i błądził po ścianach ponad nią. Odnosiło się wrażenie, że czytają swoje kwestie gdzieś nade mną mną, ale nie można było zlokalizować gdzie, bo raz to była ściana po prawej, raz po lewej stronie, a raz zastawka, drzwi  lub okno! Strasznie mnie to rozpraszało.

Parę lat później, gdy będąc na planie filmowym, mówiłem swoją kwestię patrząc w słoik stojący na parapecie, co w założeniu tego ujęcia znaczyło, że swój głos kieruję do osoby siedzącej na fotelu, odkryłem, że to medium, powszechnie stosuje zjawisko tzw.„fałszowania”, czyli zmiany kierunku dla postaci w stosunku do danego obiektu w celu zachowania odpowiednich proporcji obrazu dla kamery, a co za tym idzie, prawdy ekranu dla widza. Ale przecież ci moi kumple ze studia nie mogli o tym wcześniej wiedzieć. Gdyby znali tę zasadę, to dzisiaj byłoby o nich głośno. Byliby sławni i bogaci. (Może i są bogaci. Życzę im tego, ale o sławie to bym wiedział). Co zatem sprawiało, że oni zachowywali się na scenie tak, a nie inaczej?
W sytuacji scenicznej, tak jak w życiu, patrzenie w oczy w trakcie mówienia, oznacza szczerość. Aktor, aby nie rozpraszać swoich myśli, może skupić wtedy swój wzrok na punkcie u nasady nosa partnera scenicznego, co daje ten sam efekt, a w życiu poza scenicznym wzmacnia niesamowicie siłę wyrazu mówiącego. Moi koledzy, przetwarzając tę teorię na praktykę, ten punkt umiejscowili trochę za wysoko i praktykując ten sposób komunikacji scenicznej, zakotwiczyli w sobie tę manierę tak silnie, że nawet poza sceną używali tego środka wyrazu, nie zdając sobie sprawy z odmiennych od założonych efektów takiego postępowania.
Dlatego orły pamiętajcie – wysokość ma znaczenie.

Proszę - wystaw komentarz, lub przynajmniej kliknij ocenę. Dziękuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz